Jeśli szukasz samochodu, który łączy w sobie nijakość z bezosobowością, Mitsubishi Minica Ami L CX jest prawdopodobnie najlepszym wyborem. Z jego banalnym designem i skromnymi osiągami, ten kei car jest jak stary czarno-biały film: przeszedł swoje, ale wciąż pozostaje ciekawostką do odkrycia.

Nużące dziedzictwo

Ah, Mitsubishi! Marka, która, mimo dziedzictwa sięgającego początków japońskiego przemysłu, wydaje się mieć trudności z zaistnieniem na scenie motoryzacyjnej. Minica, wprowadzona na rynek w 1962 roku, jest archetypem kei cara: mała, praktyczna i… strasznie nudna. Wiecie, to trochę jak talerz makaronu bez sosu; nasyci, ale nie pobudzi waszych kubków smakowych. A jednak, ten model przetrwał dekady, powoli ewoluując w miarę upływu pokoleń, ale nigdy naprawdę nie błyszcząc.

Design, który nie zachwyca

Na pierwszy rzut oka, Minica Ami L CX to mała brązowa rzecz, która wygląda jakby wyszła prosto z muzeum motoryzacyjnych koszmarów. Jego krępa sylwetka i podstawowe linie bardziej przypominają pudełko czekoladek niż samochód. W głębi duszy można by go pomylić z zapomnianą zabawką w kącie garażu. W rzeczywistości, gdy się na niego patrzy z pewnego kąta, można pomyśleć, że został zaprojektowany, aby opierać się atakom otaczającej go nudy.

Zdjęcie brązowego Mitsubishi Minica Ami z 1983 roku z japońską tablicą rejestracyjną i lusterkami montowanymi na błotnikach

Silnik… żałosny

Pod maską kryje się skromny silnik o pojemności 546 cm³, który dostarcza kolosalną moc 31 koni mechanicznych. Tak, dobrze przeczytałeś: 31 koni. Dla porównania, to ledwie wystarczająco, aby ciągnąć skuter pod górę. Wyobraź sobie jazdę tym małym pojazdem, próbując wyprzedzić na drodze krajowej… To trochę jak próba wspinaczki na Everest w klapkach: ryzykowne i prawdopodobnie skazane na niepowodzenie.

Jego manualna skrzynia biegów z czterema biegami lub automatyczna skrzynia biegów z dwoma biegami oferują doświadczenie jazdy, które ociera się o komedię. Kierownica jest bezpośrednia, ale tak lekka, że można się zastanawiać, czy nie jest podłączona do komputera pokładowego zamiast do prawdziwego systemu mechanicznego. Kiedy mówimy o autoanalizie, wydaje się, że to jedyna rzecz, która jest „reaktywna” tutaj.

Nieustępliwa konkurencja

Gdy porównuje się Minicę z jej rywalami z tamtych czasów, takimi jak Daihatsu Mira czy Subaru Rex, szybko można zauważyć, że jest całkowicie w tyle. Podczas gdy jej konkurenci oferowali mocniejsze silniki i opcje napędu na wszystkie koła, Minica pozostawała uwięziona w konfiguracji tylno-napędowej, która wydawała się przestarzała. To trochę tak, jakbyś stawił się na maraton w dziurawych trampkach, podczas gdy wszyscy są w pełni formy w najnowszych modelach.

Nazwa, która wprowadza w błąd

Ale czekaj, to nie wszystko! Sama nazwa wprowadza w błąd. „Ami”? Naprawdę? Czy to nie przypomina wam słynnego Citroëna? Jakby Mitsubishi chciało nas skłonić do myślenia, że ten pojazd ma coś wspólnego z przyjaźnią… Może to ma na celu uwiedzenie potencjalnych klientów, zanim jeszcze spróbują samochodu! Można sobie wyobrazić scenę w sali konferencyjnej: „A co, jeśli nazwiemy go 'Ami’, żeby wydawał się bardziej przyjazny?” Prawdziwy chwyt marketingowy!

Koniec pewnej epoki

Niestety dla Miniki, jej czas był policzony. Z nadejściem następnej generacji w 1984 roku, Mitsubishi w końcu postanowiło podążyć za trendem i przyjąć silnik z napędem przednim. Ta zmiana była konieczna; w końcu nawet dinozaury musiały ewoluować lub wymrzeć. Minica kontynuowała swoją karierę aż do 2011 roku pod nazwą eK, ale nostalgia za tym małym RWD wydaje się należeć do minionej epoki.

Ostateczny werdykt: zakurzony klejnot

Podsumowując, Mitsubishi Minica Ami L CX jest świadectwem przeszłości, kapsułą czasu, która wywołuje uśmiech i skłania do refleksji. Można by powiedzieć, że jest jak dobre wino: potrzebuje czasu, aby docenić swoje wady. Jednak jeśli masz nadzieję znaleźć samochód dostosowany do twoich nowoczesnych potrzeb, lepiej poszukaj gdzie indziej. Lepiej rozważyć współczesne samochody, które łączą styl, efektywność i przyjemność z jazdy. Ostatecznie, ten mały dinozaur jest tylko ulotnym cieniem wśród gigantów nowoczesnej motoryzacji.

O zespole redakcyjnym

AutoMania Editorial Team to niezależny kolektyw pasjonatów motoryzacji. Jako wolontariusze łączy nas jeden cel: wyjaśniać bieżące wydarzenia, opowiadać historie, które napędzają kulturę motoryzacyjną, oraz publikować treści jasne, przydatne i dostępne dla wszystkich.

Podobne artykuły