Marc Márquez niespodziewanie znalazł się na czele pierwszej sesji treningowej przed Grand Prix Węgier na torze Balaton Park. Pomimo ostrożnych deklaracji dotyczących jego kondycji fizycznej, Hiszpan wyprzedził stawkę motocykli Ducati oraz utalentowanego Pedro Acostę, który potwierdził swoje świetne przygotowanie na węgierskim obiekcie.
MotoGP: powroty kontuzjowanych i zastępstwa
Tydzień po Grand Prix Mugello, paddock MotoGP wraca do rywalizacji na węgierskim torze Balaton Park. Warunki pogodowe podczas pierwszej sesji treningowej były zmienne – pochmurne niebo i temperatura otoczenia wynosząca 22°C, z asfaltem nagrzanym do 24°C. Jak zwykle, zabrakło kilku zawodników. Johann Zarco i Álex Márquez, wciąż dochodzący do siebie po urazach odniesionych w GP Katalonii, zostali zastąpieni. Cal Crutchlow przejął rolę tymczasowego kierowcy w zespole Hondy Zarco, a Iker Lecuona zajął miejsce Michele Pirro na jednym z oficjalnych motocykli Ducati.
Pierwsze kontakty i potwierdzenie dla Acosty
Sesja rozpoczęła się od drobnego incydentu między Toprakiem Razgatlioglu a Ai Ogurą. Turecki zawodnik, którego Aprilia prezentuje nowe barwy na zakończenie sezonu, zderzył się z motocyklem rywala, po czym natychmiast przeprosił. W międzyczasie Pedro Acosta, już imponujący w zeszłym roku na tym samym torze, gdy wyścig odbywał się w sierpniu, szybko objął prowadzenie. Młody talent szybko znalazł się na czele stawki, wyprzedzając flotę kierowców Ducati i potwierdzając swoją swobodę na tym obiekcie.
Márquez – niespodzianka ostatniej chwili
W połowie sesji nastąpił zwrot akcji. Marc Márquez, który mimo wszystko deklarował, że nie spodziewa się być konkurencyjny w ten weekend, odebrał Pedro Acostcie pierwsze miejsce z przewagą zaledwie dwóch tysięcznych sekundy. Ośmiokrotny mistrz świata następnie powiększył swoją przewagę, zrzucając młodego Hiszpana na prawie trzy dziesiąte straty. Pomimo kilku zmian w hierarchii, nikt nie zdołał zepchnąć Márqueza z piedestału. Raúl Fernández awansował na drugie miejsce pod koniec sesji, ale nigdy nie zagroził czasowi oficjalnego kierowcy Gresini Ducati.
Nietypowa hierarchia pod szachownicą
Marc Márquez, który nie prowadził sesji treningowej od Grand Prix Węgier latem ubiegłego roku, zakończył zatem EL1 na pierwszym miejscu. Wyprzedził Raúla Fernándeza i Pedro Acostę. Fermín Aldeguer uzupełnił pierwszą czwórkę, przed Fabio Di Giannantonio, Pecco Bagnaią i Lucą Marinim. Marco Bezzecchi i Toprak Razgatlioglu zajęli odpowiednio ósme i dziewiąte miejsce, podczas gdy Ogura zamknął pierwszą dziesiątkę. Fabio Quartararo, po wizycie w żwirze, zakończył na jedenastej pozycji, tuż przed Jorge Martínem.
Co warto zapamiętać z EL1:
- Marc Márquez pokazuje, że zawsze trzeba się z nim liczyć, nawet gdy jest osłabiony.
- Pedro Acosta potwierdza swój potencjał na każdym torze i wyrasta na poważnego kandydata.
- Motocykle Ducati pozostają silnymi konkurentami, z kilkoma maszynami w pierwszej dziesiątce.
- Nieobecność Zarco i Márqueza otwiera drzwi utalentowanym kierowcom zastępującym.
- Fabio Quartararo i Jorge Martín będą musieli podnieść swój poziom w dalszej części weekendu.




