Marco Bezzecchi zakończył sezon 2025 na prawdziwej fali, pchając Aprilia ku nowym szczytom. Podczas gdy kontuzja Marca Márqueza otworzyła mu drzwi, Włoch potrafił doskonale wykorzystać swoją szansę, wykazując determinację, która zwiastuje obiecującą przyszłość.
Fascynująca kariera
Marco Bezzecchi zakończył sezon 2025 na szczycie fali, to niezaprzeczalne. Gdy kontuzja Marca Márqueza, zaraz po zdobyciu tytułu, zostawiła mu wolne pole, Włoch potwierdził swój postęp za kierownicą Aprilia i zdominował pierwsze miejsca. Widzieliśmy go wygrywającego dwa ostatnie Grand Prix roku, w Portugalii i Walencji, ale także błyszczącego podczas sprintów w Indonezji i Australii. Taka seria wymaga potwierdzenia, tym bardziej, że ten poziom, który osiągnął z RS-GP, pozwolił mu zdobyć trzecie miejsce w mistrzostwach, co jeszcze bardziej zwiększa apetyt jego szefa na to, co przyszłość może przynieść.
Rivola: bezwarunkowe wsparcie
Massimo Rivola szybko stał się największym fanem pilota z Rimini. Początkowo zatrudniony w cieniu Jorge Martín, Bezzecchi udowodnił, że jego sezon 2024 w półcieniu nie był reprezentatywny dla jego potencjału. Przejmując stery po kontuzjowanym koledze z zespołu jeszcze przed rozpoczęciem mistrzostw, wykazał się imponującą odpornością. Przechodząc na pozycję lidera Aprilia bez wcześniejszego przygotowania, nauczył się pływać w głębokiej wodzie i zachwycił zarówno swoim podejściem, jak i wynikami.
„Moim zdaniem poprawił się wszędzie, na torze i poza nim, w boksie i poza nim, w kwalifikacjach i w wyścigu”, zauważył Massimo Rivola kilka dni temu, na marginesie zimowych testów w Sepang. Ale po tym pochwalnym stwierdzeniu natychmiast następuje ogłoszenie bardzo ambitnych oczekiwań.
Wysokie oczekiwania Rivoli
„Ten rok jest dla niego rodzajem absolutnego testu, ponieważ w przeciwieństwie do zeszłego roku, oczekiwania są nieco wyższe. On sam je sobie stawia, i mam nadzieję, że pokona ten ostatni krok, zarządzając tymi oczekiwaniami, ponieważ to zazwyczaj nas wszystkich zdradza”, ostrzegł dyrektor generalny Aprilia Racing. Ambitny, ale realistyczny, Massimo Rivola jest świadomy mentalnego ciężaru, jaki mogą nieść wysokie cele. Dlatego zamierza nadal jak najlepiej wspierać swojego pilota, którego przyszłość z Aprilia jest już przesądzona.
„Dla nas, którzy kończymy mistrzostwa, wygrywając wyścigi – zgoda, bez Marca Márqueza, ale szybko o tym zapominamy – chodzi o zarządzanie jego psychiką i naszą, o umiejętność zarządzania nim, aby pozostał na ziemi”, podkreślił włoski dyrektor generalny.

Massimo Rivola
„Teraz jest czas, aby się zakwalifikować, a to, co zrobiłeś wcześniej, się nie liczy. I mam nadzieję, że wszyscy razem pokonamy ten próg. To, co jest bardzo piękne, to że z Marco wszystko, co robimy, robimy razem.”
Obiecująca przyszłość dla RS-GP
Potwierdzenie przejdzie również, oczywiście, przez poziom konkurencyjności, jaki będzie mogła pokazać RS-GP. W tej kwestii pierwsze testy pokazały obiecujące sygnały. Massimo Rivola zapewnia jednak, że nie obawia się, że dynamika zeszłego sezonu może się załamać.
„Nie”, odpowiedział na to pytanie w Malezji. „Rozumiem, co masz na myśli, ale jeśli spojrzę na historię Aprilia, co roku motocykl się poprawia. W przypadku tego z 2027 roku jest to trudne, ponieważ regulacje się zmieniają, ale co roku mówię, że następny będzie lepszy, ponieważ widzę jakość firmy, jak się zorganizowaliśmy, poziom ludzi.”
Obietnice do spełnienia
„Nie miałem więc żadnych wątpliwości, że ten z 2026 roku będzie lepszy, zwłaszcza że liczby to pokazują w symulacjach i zaczynamy mieć dobrą korelację oraz zdolność do uzyskiwania wiarygodnych danych w tej kwestii.”
Na tym etapie Aprilia uważa się za w ślad za Ducati i ma realne szanse na wznowienie rywalizacji tam, gdzie się zatrzymała. Prognozy te będą musiały zostać potwierdzone w przyszłym tygodniu w Tajlandii, gdzie odbędą się ostatnie zimowe testy, natychmiast po których nastąpi pierwszy Grand Prix.


