W świecie klasycznych samochodów, Opel Commodore B Coupe GS/E jest trochę jak melodia organów na koncercie rockowym. Przyciąga uwagę swoim wyglądem i mocą, często będąc niedoceniana. Po latach poszukiwań na targach samochodów zabytkowych, w końcu natknąłem się na to niemieckie piękno w ciele i metalu. Przygotujcie się na odkrycie jednego z nieznanych klejnotów historii motoryzacji.

Design, który przetrwał dekady

Commodore B zadebiutowała na rynku w 1972 roku, stając się kuszącą alternatywą zarówno elegancką, jak i sportową. Z płynnie poprowadzonymi liniami i smukłą sylwetką, przywołuje na myśl wielkie czasy designu motoryzacyjnego lat 70. Wyobraźcie sobie mężczyznę w garniturze trzyczęściowym, siedzącego za kierownicą samochodu, który emanuje stylem i pewnością siebie: dokładnie to, co emanuje Commodore.

Zdjęcie czerwonego Opla Commodore GS/E coupe z 1976 roku z aluminiowymi felgami i lampami przeciwmgielnymi, na wystawie samochodowej

Patrząc na Commodore B, nie można nie podziwiać jej harmonijnych krzywizn i długiego, smukłego maski. Wersja GS/E jest szczególnie piękna z jej jaskrawym odcieniem, który podkreśla jej sportowy charakter. Ten model oparty jest na Rekordzie D, ale udaje mu się wyróżnić dzięki unikalnym elementom designu, które przyciągają wszystkie spojrzenia podczas wystaw.

Silnik, który wzbudza zazdrość

W czasach, gdy większość samochodów oferowała przeciętne osiągi, Commodore B GS/E była wyposażona w silnik sześciocylindrowy w układzie rzędowym o pojemności 2,8 litra. Z maksymalną mocą 155 koni mechanicznych DIN, nie zostawia swoich konkurentów na poboczu. System wtrysku Bosch D-Jetronic zapewniał optymalną reakcję, oferując dynamiczną jazdę, która przypomina uczucie startu w wyścigu Formuły 1.

Ten mały klejnot obiecywał prędkość maksymalną wynoszącą około 200 km/h, idealną do swobodnego poruszania się po niemieckich autostradach. Pod względem wagi, z 1246 kg, zachowuje zaskakującą zwinność, która pozwala jej pokonywać zakręty jak baletnica na scenie. Jeśli kiedykolwiek mieliście okazję prowadzić taką maszynę, wiecie, że każde przyspieszenie wywołuje tę falę adrenaliny, jakbyście właśnie dokonali pamiętnego wyczynu na boisku sportowym.

Podwozie zaprojektowane dla przyjemności

Podwozie Commodore B to małe cudo inżynierii. Z sztywnym tylnym osia i wentylowanymi hamulcami tarczowymi z przodu, oferuje znakomitą stabilność na drodze. Każdy zakręt staje się prawdziwą przyjemnością, gdzie samochód wydaje się dosłownie tańczyć po asfalcie. Precyzyjne kierowanie daje kierowcy pewność, pozwalając poczuć się panem na pokładzie tej niemieckiej ikony.

Wewnątrz atmosfera jest równie fascynująca. Wygodne i dobrze zaprojektowane fotele przyjmują kierowcę i pasażerów z ciepłem. Łatwo można sobie wyobrazić ożywione rozmowy podczas podróży w gronie przyjaciół, każdy dzieląc się swoimi anegdotami, delektując się łagodnym pomrukiem silnika. Commodore B tworzy atmosferę, która zaprasza do ucieczki i przygody, jak dobry stary kultowy film z lat 70., gdzie każdy zakręt kryje w sobie niespodzianki.

Niezapomniane doświadczenie jazdy

Wsiadając za kierownicę tego Opla, to jakby na nowo przeżywać najlepsze chwile historii motoryzacji. Uczucie jazdy jest immersyjne, niemal namacalne. Czujesz się w harmonii z drogą, każde przyspieszenie staje się tańcem rytmowanym przez ryk silnika. A nie mówcie mi nawet o podziwiających spojrzeniach, jakie wzbudza ten model: to jak być rockową gwiazdą na scenie, każdy czerwony sygnalizator staje się prawdziwym spektaklem.

Dla tych, którzy mieli szczęście spotkać ten samochód na targach lub wystawach, to prawdziwe zauroczenie. Ta Commodore B to nie tylko samochód; to deklaracja miłości do minionej epoki, w której styl i wydajność szły w parze.

Hołd dla wielkiej klasyki

Podsumowując, oddanie hołdu Opel Commodore B Coupe GS/E to celebracja epoki, w której każdy detal miał znaczenie. Dzięki swoim eleganckim liniom i niezwykłym osiągom, pozostaje symbolem niemieckiego rzemiosła motoryzacyjnego. Dla mnie to znacznie więcej niż tylko samochód: to spełnienie dziecięcego marzenia. Jeśli kiedykolwiek napotkacie to piękno na swojej drodze, nie wahajcie się ani chwili: przywitajcie je jak starego przyjaciela, którego dawno nie widzieliście.

Gdy powoli oddala się w lusterku wstecznym, żegnamy ją po raz ostatni. Jak Columbo, który żegna się po rozwiązaniu swojej zagadki, Commodore B zostawia nas z nostalgiczny uśmiechem i nieodpartą chęcią, by jeszcze raz wsiąść za kierownicę.

Oficjalne źródła:

O zespole redakcyjnym

AutoMania Editorial Team to niezależny kolektyw pasjonatów motoryzacji. Jako wolontariusze łączy nas jeden cel: wyjaśniać bieżące wydarzenia, opowiadać historie, które napędzają kulturę motoryzacyjną, oraz publikować treści jasne, przydatne i dostępne dla wszystkich.

Podobne artykuły