Nieco mniej niż rok po tragicznym wypadku, który mógł zakończyć jego karierę, Mathieu Baumel wraca na Dakar. Oklaskiwany przez swoich rówieśników, ten doświadczony pilot dowodzi, że determinacja może pokonać najtrudniejsze przeszkody. Dakar 2026 zapowiada się już jako znaczący rozdział jego odporności.
Wstrząsający los
Prawie rok temu życie Mathieu Baumela przewróciło się do góry nogami. Czterokrotny zwycięzca Dakaru u boku Nassera Al-Attiyah, ten doświadczony pilot był ofiarą poważnego wypadku drogowego w styczniu 2025 roku. Chcąc pomóc kierowcom w potrzebie, został potrącony przez pojazd, co spowodowało poważne obrażenia. Skutkiem tego była amputacja jego prawej nogi. Jednak jego lewa noga, mimo że poważnie uszkodzona, mogła zostać uratowana po trzech operacjach. To ogromne wyzwanie, ale nie koniec dla tego zdeterminowanego zawodnika.
Żelazna wola
Wkrótce po tym traumatycznym incydencie Mathieu Baumel wyraźnie zadeklarował swoją wolę kontynuowania kariery nawigatora. Pasja do rajdów i duch walki zmusiły go do walki o odzyskanie swojego poziomu wydajności. Dlatego naturalne było, że stanie na starcie Dakaru 2026 w Yanbu, zaledwie jedenaście miesięcy po swoim wypadku. Podczas konferencji prasowej przed prologiem został przyjęty gromkimi brawami, co świadczyło o podziwie i szacunku jego kolegów.
„Przede wszystkim, nie możecie sobie wyobrazić, jak bardzo cieszę się, że mogę być tutaj z wami, rodziną Dakaru,” powiedział, wzruszony. „Ostatnie jedenaście miesięcy było oczywiście bardzo trudne, zwłaszcza na początku, kiedy nie wiedziałem, czy przeżyję, bo sytuacja była naprawdę poważna. Nie wiedzieliśmy również, czy jedna noga, czy obie nogi będą musiały zostać amputowane. Ostatecznie zachowałem nogę, która nie jest w idealnym stanie, ale nie jest zła. Z prawej strony widać, że mam teraz ładną protezę.”
Droga pełna przeszkód
Rehabilitacja Baumela nie była łatwa. Każdy dzień stanowił nowe wyzwanie, ale jego ostateczny cel był jasny: uczestnictwo w Dakarze 2026. „Ostatecznie było to możliwe dzięki wszystkim: personelowi medycznemu, mojemu przyjacielowi Guillaume’owi [de Mévius], który był tam od samego początku, i oczywiście Svenowi [Quandtowi]. To dlatego jestem tutaj dzisiaj.” Ta niezłomna pomoc była kluczowa, aby mógł wrócić na czoło stawki.
Mathieu podkreślił również, że nie jest już w tym samym stanie, co przed wypadkiem, ale z pomocą swojego zespołu X-Raid udało im się przygotować szybki i komfortowy samochód na ten Dakar. To piękne osiągnięcie techniczne i ludzkie.

Zgrany zespół
Guillaume de Mévius, który dzieli wnętrze Mini X-Raid z Baumelem, nie ukrywa swojej dumy z powodu powrotu swojego przyjaciela. „Jestem bardzo dumny i bardzo szczęśliwy, że mogę być tutaj,” powiedział podczas konferencji prasowej. „Zrobił wszystko, aby tu być, i jestem z tego niezwykle dumny. Jestem również bardzo dumny, że mogę być jego kierowcą i stać u jego boku przed wami.” Razem tworzą silny duet, zdeterminowany, aby osiągnąć wspaniały wynik w tym roku.
Jednak przygotowania wymagały pewnych dostosowań. „Guillaume i ja również wykonaliśmy dobrą pracę przygotowawczą na sytuacje, w których moglibyśmy mieć problemy z przebiciem opony, lub jeśli musimy wsiadać i wysiadać z samochodu,” wyjaśnił Baumel. „Oczywiście, to nie jest jak wcześniej, ale wiemy, co musimy zrobić i jak to zrobić. Więc jesteśmy gotowi, aby wystartować w tym Dakarze.”
Zwycięstwo jeszcze przed startem
Pomimo trudności, Mathieu Baumel już teraz odczuwa ogromną satysfakcję z bycia na linii startu. „Dla mnie to już pierwsze zwycięstwo, że mogę być tutaj z wami i wystartować. Po tym zobaczymy, co możemy zrobić.” To oświadczenie doskonale podsumowuje ducha Dakaru: wyścig, w którym każdy uczestnik staje przed ekstremalnymi wyzwaniami, ale gdzie pasja i wola pozwalają przekroczyć granice.
Ten powrót to znacznie więcej niż tylko wydarzenie sportowe; ucieleśnia ludzką odporność w obliczu przeciwności. Przez swoją drogę Mathieu Baumel przypomina wszystkim, że nawet najtrudniejsze wyzwania można pokonać z determinacją i wsparciem.


