W Port Orford słońce zachodzi nad idyllicznymi krajobrazami, ale ostatnie wydarzenia pozostawiły swój ślad. Między pickupem Toyoty z ogromną skrzynią ładunkową a łodzią rybacką osiadłą na plaży, kalifornijskie wybrzeże oferuje nam żywy obraz kontrastów życia morskiego.
Pickup z skrzynią ładunkową długą jak dzień bez chleba
Termin „long bed pickup” nabiera zupełnie innego wymiaru w przypadku tego modelu Toyoty, który wydaje się być prosto z inżynieryjnego snu. Miałem okazję spotkać ten kolos kilka razy w Port Orford i jestem przekonany, że jest głównie używany do transportu skrzyń na kraby. Trzeba przyznać, że z takim pojazdem jedyną alternatywą byłoby robienie wheelie, a uwierzcie mi, to nie jest zbyt praktyczne do połowu!
Urokliwy, ale nieprzewidywalny krajobraz
Morze, w głębokim niebieskim kolorze, spokojnie lśniło podczas zachodu słońca w zeszłym tygodniu, ale kilka dni wcześniej szalała gwałtowna burza, powodując zatonięcie łodzi rybackiej na plaży. Ratownicy musieli interweniować z helikopterem Straży Przybrzeżnej, aby uratować załogę i ich psy. To piękna przygoda, którą postanowiliśmy zbadać bliżej.
Drugie życie dla starego kampera
Ten pickup Toyoty wydaje się znaleźć nową rolę. Jestem prawie pewien, że kiedyś był kamperem klasy C, rozpoznawalnym po wydłużonym podwoziu. Rura odpływowa z brudną wodą wciąż zwisa z tyłu, świadcząc o jego wcześniejszym istnieniu. Można powiedzieć, że ten pojazd potrafił skorzystać ze swojej drugiej szansy.
Dramat 11 stycznia
Zatonięcie miało miejsce wczesnym rankiem 11 stycznia, zaledwie dzień przed naszą wizytą w Port Orford. Powiedziano mi, że skrzynie na kraby utknęły w śrubie łodzi, ale nie mogę niczego zagwarantować. Z naszego miejsca na plaży Agate mogliśmy to zobaczyć, naprzeciwko Pacyfiku. Oczywiście postanowiliśmy to sprawdzić.
Ratunek w wysokim napięciu
Filmik opublikowany na Facebooku pokazuje członka załogi, który był podnoszony przez helikopter Straży Przybrzeżnej. Morze było wzburzone, łódź kołysała się niebezpiecznie. Słyszałem, że jeden marynarz skoczył za burtę, aby spróbować się uratować, a kilka psów również musiało być uratowanych. Dzień, który na zawsze pozostanie w pamięci!
Próba podniesienia
Rano 11 stycznia wydawało się możliwe podniesienie łodzi za pomocą holownika. Jednak po przybyciu na miejsce przy niskim stanie wody 13 stycznia, Texas Lady była już głęboko osadzona w piasku. Jeden z członków ekipy ratunkowej wyjaśnił mi, że przy wysokim stanie wody łódź była całkowicie zanurzona, a jej kadłub był teraz pełen piasku. To poważny cios, który uniemożliwił jej holowanie. Zwrócili się wtedy do specjalistów, aby wypompować jej paliwo i przygotować do demontażu.
Szybka i skuteczna operacja
Myślałem, że demontaż zajmie dużo czasu, ale się myliłem. 16 stycznia, kiedy zobaczyłem miejsce z plaży, widoczne były tylko maszyny budowlane. Kiedy przeszliśmy 18 stycznia rano, wszystko zniknęło, pozostawiając plażę jakby nic się nie stało. Szkoda, chciałbym zobaczyć proces demontażu w akcji.
Krajobraz w ciągłej ewolucji
Nie znalazłem dobrych zdjęć z procesu demontażu w Internecie; to jest najbliższe, jakie mogłem znaleźć, pokazujące ekipę ratunkową gotową do podniesienia komponentu. Byłem pod wrażeniem, jak szybko wszystko zniknęło. Plaża była natomiast nieskazitelna, otulona lekką mgłą gotową nas pochłonąć. Światło słońca przebijające się przez mgłę stworzyło nawet mglistą tęczę, co było dla mnie nowym doświadczeniem. Każdy dzień na wybrzeżu jest wyjątkowy, i to jest cały jego urok.











